Friday, October 27, 2017

Córka pedofila – Fragment 4: Skrawki miłości





Córka pedofila
Ewa Pirce


Fragment 4: Skrawki miłości


Zeszłam na dół i zobaczyłam, jak James rozkłada małe kawałki drewna w kominku. Skierowałam się do kuchni. Z zaskoczeniem stwierdziłam, że jest czysto. Zero krwi. Uśmiechnęłam się, spoglądając w jego kierunku. Popatrzył na mnie w tym samym momencie i puścił mi oczko, przez co poczułam gorąco, oblewające moje ciało. 
Po kilku próbach Jamesowi udało się w końcu rozpalić. Z przyjemnością patrzyłam, jak zmagał się z drewnem, które w żaden sposób nie chciało się palić. Przygotowałam ryż z kurczakiem, nie dotykając już noża. Cały czas w głębi mojego umysłu zbierały się czarne myśli, ale starałam się je spychać.
- Przygotowałaś jadło dla swego króla, dziewojo? – zapytał, wkraczając z wypiętą do przodu klatą.
Pieprz się, królu rzuciłam, uderzając go ścierką, którą trzymałam w dłoni. James roześmiał się głośno i był to najpiękniejszy dźwięk, jaki kiedykolwiek słyszałam. Żadna muzyka nie była w stanie dorównać jego śmiechowi. Uśmiechałam się sama do siebie, widząc jego zadowolenie – był taki beztroski w tych momentach.
Po zjedzonym posiłku zabrałam się do sprzątania naczyń ze stołu.
Ja to zrobię – powiedział. – Ty gotowałaś.
A ty męczyłeś się z kominkiem.
Nie męczyłem się – odparł urażony.
Yhym… jasne…
Hej! Poszło mi całkiem dobrze…
Całkiem dobrze – powtórzyłam, po czym ryknęłam śmiechem, którego nie mogłam opanować.
Wariatka – skwitował. – Przyniosę jeszcze trochę drzewa, a ty się śmiej, hieno.
Jego komentarz wywołał u mnie kolejną falę śmiechu. Nie wiedziałam, dlaczego tak zareagowałam, ale bawiła mnie jego urażona męska duma. Kiedy kuchnia była już czysta, podeszłam do okna i zobaczyłam Jamesa. Wyciągnął ramiona nad głowę i jego t-shirt przesunął się do góry, zaciskając się wokół jego piersi. Jęknęłam cicho, obserwując go dalej.  Położył się na trawie, opierając na łokciach ciężar swojego ciała i wyciągając przed siebie długie nogi. Następnie wyjął zgniecioną paczkę papierosów z kieszeni spodni, zapalił jednego i zaciągnął się z aprobatą. Patrzył w stronę ciemniejącego nieba. Zadrżałam, ale nie z zimna. Chciałam być obok niego, czuć jego ciało, zapach i ciepło. Wyszłam z domu, pragnąc znaleźć się jak najbliżej niego.
Hej – rzuciłam, zbliżając się do Jamesa.
Hej – odparł, uśmiechając się i odsuwając papierosa od ust.
Jesteś jakimś astrologiem czy po prostu beznadziejnym romantykiem? – zmarszczyłam się.
Nie, kochanie, jestem sobą. Czytaj: stuprocentowym mężczyzną. – Uśmiechnął się cwanie, puszczając mi oczko. – Chcesz, żebym ci to udowodnił? – Wygiął brwi w łuk, poruszając nimi w zabawny sposób i sprawiając, że znów się uśmiechnęłam.
Mogę? – zapytałam, wskazując na miejsce obok niego.
Jest zimno, Lex. – Skrzywił się. – Zmarzniesz.
Przy tobie mi to nie grozi – odparłam szybko, kładąc się na ziemi.
No chodź, wariatko moja… – Wyciągnął ramię i przyciągnął mnie do siebie. Powiedział moja, co sprawiło, że poczułam ciepło na sercu i ucieszyłam się, jak jakaś pieprzona idiotka. Wsunęłam prawą rękę pod jego koszulkę, kładąc mu dłoń na brzuchu. Jęknął cicho, co spowodowało, że przez ciało przetoczyła mi się fala gorąca.
Kochaj się ze mną – wypaliłam nagle, zaskakując sama siebie.
Lex, nie dlatego cię tu przywiozłem. Wiesz o tym, prawda?
Potaknęłam.
Wiem. Ale chcę ciebie. Muszę cię mieć, potrzebuję tego, James, cholernie tego potrzebuję –
powiedziałam, podnosząc się i całując delikatnie jego usta.
Wzdrygnął się, kiedy dotknęłam jego krocza.
Kurwa! – jęknął, wypychając do przodu biodra. – Lex, nie powinienem, nie chcę cię
wykorzystać, jesteś teraz nieszczęśliwa…
Dlatego chcę wykorzystać ciebie! Chcę, żebyś pomógł mi poczuć, zapomnieć… Chcę w końcu
przestać myśleć! – rzuciłam, wsuwając dłoń do jego spodni i obejmując ręką grubego, nabrzmiałego
penisa.
Dostanę przez ciebie pieprzonego zawału serca!
Usłyszałam, jak głęboko nabiera powietrza przez nos, kiedy znowu przesunęłam ręką po jego penisie. Jego skóra była miękka i gładka. Był gorący i twardy. Ścisnęłam go mocniej, a James wygiął biodra, wbijając go w moją dłoń. Oparł się na łokciach, spoglądając na mnie wzrokiem pełnym pożądania. Podniósł się na kolana, chwycił brzeg mojej bluzki i pozbawił mnie jej w ciągu sekundy.
Pocałował mnie z pożądaniem i z pasją, jego dłonie badały moje ciało. Po chwili zsunął mój biustonosz i uwolnił piersi. Jego twardy członek napierał na mój brzuch, kiedy James chwycił mnie w ramiona. Sprawnym ruchem podniósł mnie, wstając z ziemi i kierując się do domu. Zostawiał delikatne pocałunki na moich ustach.
Nie zrobię ci krzywdy. Sprawię, że poczujesz się lepiej– wyszeptał, przez co zachciało mi się płakać. Nikt nigdy nie obdarzył mnie taką czułością i miłością. Nikt nie dbał nigdy o moje dobro, o moją przyjemność. Kiedy znaleźliśmy się w domu, James położył mnie delikatnie na łóżku. Uprawiałam wcześniej seks, ale to było coś innego, wtedy czułam się spięta i zestresowana. Zupełnie inaczej niż teraz. Głaskał mnie czule i uspokajająco po włosach. Ponownie mnie pocałował, delikatnie ciągnąc zębami dolną wargę, drocząc się ze mną i czekając, aż wpuszczę go głębiej. Rozluźniłam się i napięcie momentalnie zniknęło. Ciepło jego mokrego języka, przesuwającego się po moich wargach, sprawiło, że zadrżałam. Rozchyliłam usta bardziej i jego język zaczął pieścić mój. Jęczałam z przyjemności, zalewającej moje ciało. James mruczał zadowolony wprost w moje usta, co podniecało mnie jeszcze bardziej. Objęłam go za szyję i przyciągnęłam do siebie, chcąc poczuć go jeszcze mocniej. Jego ręce spoczywały na moich biodrach. Oderwał ode mnie usta, kierując się w dół mojego ciała. Zostawił ścieżkę pocałunków wzdłuż szyi, następnie zaczął pieścić językiem nabrzmiałe już piersi. Skubał je zębami, przez co błyskawice pożądania uderzały wprost pomiędzy moje nogi. Podniecenie zalewało mnie, kiedy jego usta pieściły poraniony brzuch. Nigdy nikt nie widział mnie  całkowicie nagiej. Nigdy nie pokazałam tego, jak wygląda moje ciało – wstydziłam się i bałam. Przy Jamesie czułam się inaczej, chciałam, żeby widział, chciałam, żeby zabrał ból. Żeby pozwolił mi zacząć oddychać.









No comments:

Post a Comment